Napisano o nas

Narty z Angorą - "Aesculap" na Łysej Górze: Setki wyciągów i ośrodków narciarskich powstawały dynamicznie tylko dla komercji, ale są i takie, które mozolnie przez lata budowały swoją bazę materialną i szkoleniową. Mają wpływ zarówno na środowisko profesjonalistów, jak również narciarzy amatorów. Do takich centrów należy Klub Sportowy "Aesculap" i Łysa Góra. Kiedy Stanisław Rażniewski - nauczyciel, znakomity narciarz, tenisista i uprawiacz wszelkich możliwych sportów, wpadł na pomysł zagospodarowania Łysej Góry, wielu się głupkowato uśmiechało, a niektórzy znacząco pukali w czoło. Bo Góry Kaczawskie, jedno z pasm otaczających Kotlinę Jeleniogórską, tak naprawdę do dzisiaj nie są zagospodarowane, chociaż turystycznie bardzo atrakcyjne.

Klub narciarski "Aesculap" i Łysa Góra to dzisiaj firma działająca nie tylko zimą. Znakomicie zagospodarowana góra, wyposażona we wszystko co potrzebne do uprawiania narciarstwa, daje możliwość nie tylko wypoczynku na nartach, ale też zaspokojenia ambicji sportowych mlodych ludzi.

Przez 35 lat działalności Rażniewscy, jak powiedział jeden z jeleniogórzan, nauczyli jeździć na nartach połowę miasta. Wykształcili także własną kadrę instruktorską. Z "Aesculapa" wyszło wielu utalentowanych narciarzy, m.in.: Bartłomiej Wasileńczyk, Piotr Kaczmarek i Katarzyna Karasińska, która startowała w konkurencjach alpejskich na Olimpiadzie w Turynie. Z "Aesculapem" miał także kontakty drugi z tegorocznych olimpijczyków - Michał Kałwa. Działacze "Aesculapa" do dzisiaj żałują wycofania się z uprawiania narciarstwa Piotra Kaczmarka, mówią: "To jeden z najbardziej utalentowanych zawodników w historii powojennej Polski", któremu PZN nie był w stanie zapewnić stypendium. PZN, jego prezesi i dolnośląscy sportowcy to inny pasjonujący temat, do którego pewnie kiedyś wrócimy.

Duszą i prezesem całego przedsięwzięcia jest Teresa Rażniewska, a syn Michał jest kierownikiem wyszkolenia, instruktorem wykładowcą. Zarządzający i działacze dbają o dobrą atmosferę, dyscyplinę i renomę "Aesculapa". Zawody rodzinne, spotkania, zawsze uroczyste otwarcia i zakończenia roku szkolnego gromadzą sympatyków i dawnych uczniów szkoły, a jest ich już kilka tysięcy. Mikrostacja Sportów Zimowych Łysa Góra - Dziwiszów, bo tak brzmi pełna nazwa, daje możliwości uprawiania sportu również latem, np. zjazdy na hulajnodze, trasy i zawody rowerowe. Jest już także nowa stajnia, a wmaju będą pierwsze konie. No i najważniejsze - ruszy budowa nowego wyciągu narciarskiego. Ośrodek narciarski tak naprawdę nie musi już zabiegać o popularność. On już jest bardzo znany. Sprawiła to ciężka, konsekwentna praca Teresy i Stanisława Rażniewskich i może dlatego czytelnicy naszego tygodnika chcą nagrodzić ich za to"Złotą Nartą".

Marian Sajnog
Andrzej Wójtowicz

Tygodnik Angora, NR 12(822) Rok XVII, 19 marca 2006 r.

* * *

Szefowa - Teresa Rażniewska z nartami nie rozstaje się od prawie czterdziestu lat. Jej przygoda z białym sportem zaczęła się od tego, że przez pierwsze 12 lat małżeństwa ze Stanisławem Rażniewskim walczyła o to by wreszcie rzucił w kąt deski, zajął się rodziną i zaczął zarabiać godziwe pieniądze na jej utrzymanie. Rozmiar: 12182 bajtówOpowiada tę historię, śmiejąc się z przewrotności losu, ale wtedy - młodej mężatce z dwójką małych dzieci - nie było wcale tak wesoło. - Nigdy nie było go w domu, trenował narciarzy w klubie Stal Cieplice (w późniejszych latach doszła jeszcze praca w szkole w roli nauczyciela wf) - opowiada. - Ciągle w rozjazdach, jak nie na treningu to na zawodach, albo na obozie sportowym. Kiedy synowie Tomek i Michał nieco podrośli, sami zaczęli szusować. Ciągnęło ich w góry, ale tata nie miał dla nich czasu, więc to jej przypadło czuwanie nad pociechami. W tym czasie ciężko zachorowała na astmę i lekarz zalecił jak najwięcej świeżego powietrza. Widząc, iż żadną siłą nie odciągnie męża od nart, za namową kolegów, postanowiła dołączyć do reszty rodziny i - będąc już po trzydziestce - zaczęła się uczyć jazdy na nartach, traktując to jako zło konieczne. Zniechęcony mąż w końcu sięgnął po argument ambicjonalny: "Ona nigdy nie nauczy się jeździć! Dajcie jej spokój, niech siedzi w domu!" - powiedział w obecności znajomych i dzieci. Znał charakter żony i wiedział, że to zadziała. "Co, nie nauczę się? No to zobaczycie!" - powiedziała sobie w duchu. I zobaczyli - narty wciągnęły panią Teresę na dobre. Zrobiła nawet uprawnienia pomocnika instruktora. Ludzie mówią, że ma charakter po swojej sławnej babci Helenie Mniszek, autorce Trędowatej - powieści która stała się bestselerem międzywojennego dwudziestolecia. Helena Mniszek z córkamiTak samo ambitna, oddana niemodnej już społecznikowskiej idei i z uporem dążąca do celu. Babcię zna głównie z opowiadań swojej matki Marii Fickiej (jednej z czterech córek pisarki), bo sama miała zaledwie dziesięć lat gdy Helena Miniszek-Tchorznicka) zmarła w czasie wojny. - Wiem, że nas kochała, ale jej ulubionym wnukiem był mój brat Antoni, który też mieszkał w Jeleniej Górze - mówi pani Teresa. Helena Mniszek, prócz tego, że całe życie pisała (oprócz Trędowatej wydała wiele innych książek), była przewodniczącą Koła Ziemianek, należała do Przysposobienia Wojskowego, założyła szkołę, opiekowała się biednymi i zakładała ochronki. Zarzucano jej, że angażuje się przesadnie i przez to źle była postrzegana przez środowisko - trochę jak "trędowata".
Teresa Rażniewska wyznaje podobne zasady życiowe jak babcia. Prawie połowę swego życia poświęciła dzieciom i młodzieży, wychowując wspólnie z mężem kilka pokoleń narciarzy. W ciągu 35 lat instruktorzy, z założonej przez Rażniewskich Szkoły Narciarskiej i Sudeckiego Klubu Sportowego Aesculap nauczyli jeździć na nartach ok. 6 tys. osób. Część uczniów po zdobyciu instruktorskich szlifów, związała się z Aesculapem na stałe, ucząc kolejnych amatorów zimowych sportów. O wysokim poziomie szkolenia świadczy fakt, że reprezentantka barw Polski w narciarstwie zjazdowym na tegorocznych Zimowych Igrzyskach Olimpijskich w Turynie: Katarzyna Karasińska (nadal w barwach Klubu) szkoliła się na stokach Łysej Góry. [Ale i nie tylko na Łysej Górze; aby uzyskać obecny poziom techniki i wyników, musiała wyjeżdżać w Karkonosze ("wychowała się na stokach Karkonoszy i Gór Kaczawskich") a później na lodowce w Alpach]. Sukcesy tej dziewczyny są największymi sportowymi osiągnięciami Klubu, ale nie jedynymi. W kadrze Polski znaleźli się także: Piotr Kaczmarek, Bartłomiej Wasileńczyk i Katarzyna Dębska. Piotr Kaczmarek i Katarzyna Karasińska wielokrotnie zdobywali tytuły mistrzów Polski, Piotr na prestiżowych zawodach Trofeo Trapolino we Włoszech (nieoficjalne mistrzostwa świata dzieci i młodzieży) wywalczył dwa złote medale. Tam zauważyli go Amerykanie i zafundowali mu stypendium. Lista sportowych osiągnięć wychowanków Szkoły Narciarskiej i Klubu jest znacznie dłuższa. Nie byłoby tych wszystkich osiągnięć bez Mikrostacji Sportów Zimowych Łysa Góra w Dziwiszowie, która stała się dziełem życia państwa Rażniewskich. Jej początek wiąże się ze stanem wojennym - wprowadzone rygory utrudniały wyjazdy członkom SN SKS Aesculap w góry. Wtedy Stanisław Rażniewski zaczął poszukiwać odpowiednich terenów, i tak trafił na stok Łysej Góry (708 m npm), 10 km od Jeleniej Góry. Nie było tam nic prócz trawy, chaszczy i kamieni. Teren porządkowali własnymi rękoma, razem z dziećmi i ich rodzicami. Dziś Mikrostacja, która powstała jako baza szkoleniowa Aesculapa, przyciąga narciarzy z całej zachodniej Polski. Do dyspozycji mają pięć wyciągów, dwa schroniska, pawilony i namioty gastronomiczne, parking, wypożyczalnie oraz serwis sprzętu narciarskiego.
- To, że powstało takie miejsce, jest przede wszystkim zasługą mojego męża - wielokrotnie podkreśla pani Teresa. - Ja tylko realizuję jego koncepcję. Nikt nie wierzył w jego pomysły, wręcz uważali go za nienormalnego. Mąż wciąż jest "mózgiem" naszej Szkoły, choć już od pewnego czasu - z powodu chorób - sam na nartach nie jeździ.

Bogatą i burzliwą historię powstawania Mikrostacji i działalności klubowej zebrał i opisał na stronach internetowych Aesculapa syn państwa Rażniewskich Michał, instruktor wykładowca, szef wyszkolenia Szkoły. Starszy syn Tomasz również związał się z narciarstwem i od 20 lat uczy jazdy na nartach Kanadyjczyków. Początki Szkoły Narciarstwa sięgają 1970 roku. Zaczęło się od tego, że dla dzieci pracowników PP Uzdrowisko Cieplice Zdrój, gdzie pracowała pani Teresa, nie starczało miejsc w autokarach zakładowych cieplickiej Fampy, podczas narciarskich wyjazdów w góry. Teresa Rażniewska postanowiła uniezależnić się od Fampy i przekonała męża by zajął się szkoleniem dzieci z Uzdrowiska. Razem z koleżanką założyła szkółkę przy kole PTTK i zorganizowała transport. Pierwsza grupa liczyła zaledwie dziesięcioro dzieci. Ich rodzice byli związani ze służbą zdrowia, więc szybko przyjęła się nazwa Aesculap. Z roku na rok przybywało chętnych adeptów narciarstwa, także wśród dorosłych, mimo iż trzeba było płacić czesne na wynagrodzenie instruktorów. W czasach gdy dostęp do zajęć w różnych klubach był za darmo, powodzenie szkółki było czymś tak niezwykłym, że zaniepokoiło miejscową władzę. Stanisław Rażniewski wielokrotnie musiał w komitecie PZPR wyjaśniać, że nie jest to jego prywatny biznes, że szkółką opiekuje się społecznie i nie prowadzi żadnej wywrotowej działalności, interesuje go tylko narciarstwo.
Przez całe 35 lat działalności Aesculapa jedni pomagali, inni rzucali kłody pod nogi, nie wierząc w bezinteresowność i czyste intencje państwa Rażniewskich, albo po prostu kierując się zawiścią. O tych, którzy przeszkadzali Teresa Rażniewska nie chce pamiętać. Ale kilka osób, nawet tych z wysokiego świecznika wspomina dobrze, m.in. byłego sekretarza wojewódzkiego PZPR Stanisława Cioska (później ambasadora RP), który wspierał Klub - jego córkę pani Teresa osobiście uczyła jazdy na nartach. Albo innego "pierwszego" Jerzego Golisa, który w 1986 roku poparł budowę wyciągu na Łysej Górze. Na początku lat 90. na inaugurację sezonu udało się nawet zaprosić ówczesnego prezesa Urzędu Kultury Fizycznej i Turystyki Michała Bidasa, co w efekcie zaowocowało przyznaniem pieniędzy na budowę dwóch wyciągów talerzykowych. Żeby w tamtych czasach przetrwać i działać trzeba było nieustannie walczyć z przeciwnościami, zabiegać o przychylność, toczyć wojny i wydeptywać ścieżki. Pani Teresa jest przekonana, że nad Łysą Górą musiała czuwać Opatrzność, bo inaczej trudno sobie wytłumaczyć niektóre sytuacje. Ot, choćby tę dotyczącą własności ziemi, na której znajduje się Mikrostacja. Pewnego dnia, w 1989 roku, dowiadują się, że użytkowany przez nich stok należy do prywatnych osób, choć umowa dzierżawy z PGRO miała obowiązywać do 1995 roku. Niespodziewanie teren został przekazany gminie Jeżów Sudecki, a ta sprzedała go w prywatne ręce. Wszystko za plecami Stowarzyszenia, dotychczasowego dzierżawcy. Ale Bóg czuwał, uważa szefowa Aesculapa, bo dał dwie bezśnieżne zimy, nowi właściciele nie otrzymali spodziewanych zysków z Mikrostacji i przyciśnięci koniecznością spłacania kredytów, sprzedali stok Aesculapowi. Teraz do Szkoły i Klubu należą 73 hektary. Zwycięstwem zakończyła się również sześcioletnia wojna o likwidację rozpoczętej przez Polkomtel budowy w poprzek tras zjazdowych drogi, która miała prowadzić do usytuowanych na szczycie anten (drogę do anten zbudowano w innym miejscu). Nie brakowało również sprzymierzeńców, choćby takich jak lubiński Zakład Budowy Kopalń, który w 1991 roku, za czasów dyrektora Ryszarda Janeczka, zbudował system sztucznego śnieżenia stoku, czy też jak Egbud sp. z o.o. z Bogatyni, fundator jednego z wyciągów. Wieloletnia działalność małżonków została w końcu zauważona i doceniona. Były różne dyplomy, statuetki, a także Nagroda Miasta Jeleniej Góry, uhonorowano ich również wpisem do "Who is Who w Polsce".

Niektórzy mówią, że pani Teresa trzyma Mikrostację "żelazną ręką" i dzięki temu wszystko tu gra jak w szwajcarskim zegarku. Kiedy kilkanaście lat temu, już jako emerytka, przejmowała Łysą Górę od ówczesnego zarządcy, od razu wiedziała, że czeka ją trudne zadanie. Bywało tak, że przyjeżdża nocą zobaczyć jak idzie naśnieżanie. W sezonie Mikrostacja staje się wcale niemałym zakładem pracy, zatrudniającym 55 osób, od których zależy m.in. bezpieczeństwo narciarzy, więc żadnego pobłażania być nie może - tłumaczy. Przyznaje, że jest wymagająca, tym bardziej że zarządza nie swoim prywatnym mieniem, tylko społecznym, należącym do Stowarzyszenia. Mówi o tym ze szczególnym naciskiem, ponieważ ludzie nieprzychylni dopatrują się w zaangażowaniu Rażniewskich ich prywatnego interesu. Jak zapewnia pani Teresa przez te lata majątku nie zbili, nadal mieszkają w bloku, bo nie przywiązują wielkiej wagi do spraw materialnych. To chyba rodzinna cecha, bo np. w przeszłości nikt w porę nie zadbał choćby o prawa autorskie do dzieł Heleny Mniszek, ani nie zabiegał o zwrot czy też odszkodowanie za upaństwowienie rodowych dóbr na Podlasiu i na Ziemi Płockiej.
Od kilku lat Łysa Góra zaczęła na siebie zarabiać, bo stała się popularna wśród amatorów białego szaleństwa. - To co zarobimy - mówi Teresa Rażniewska -inwestujemy w rozwój Mikrostacji, która stała się także letnią atrakcją dla amatorów aktywnego wypoczynku na świeżym powietrzu. Zakupiliśmy zjazdowe hulajnogi, na stoku odbywają się rowerowe zawody Łysogórki. A od kwietnia zapraszamy na jazdy konne. Bardzo ładna stajnia to najnowsza inwestycja. Ale na tym nie koniec, pani Teresa nie chce o tym mówić zbyt głośno, ale w planie jest jeszcze parę niespodzianek, w tym kanapowy wyciąg dla narciarzy. Teresa Rażniewska nic sobie nie robi z kalendarza, śmiga na carvingach po Łysej Górze dla przyjemności i z obowiązku. - Do którego roku życia można jeździć na nartach? - zastanawiam się głośno. - Tak długo jak człowiek żyje - odpowiada bez zastanowienia i dodaje, że wcale nie jest najstarszą narciarką na tym stoku.

Maria Kuncaitis

Miesięcznik "SUDETY", nr # 3/60 marzec 2006
Oryginalny tytuł artykułu: "Żelazna dama na Łysej Górze"

* * *

Narciarski Atlas Polski, Czech i Słowacji: Wyciągi narciarskie. Na terenie Gminy Jeżów Sudecki znajdują się piękne tereny sprzyjające uprawianiu narciarstwa. Działająca od wielu lat w regionie jeleniogórskim Szkoła Narciarska i Sudecki Klub Sportowy Aesculap znalazły w okolicach jednego z wyższych szczytów Gór Kaczawskich - Łysej Góry (708 m n.p.m.) świetne miejsce do nauki jazdy na nartach zjazdowych. W 1988 roku rozpoczęto budowę mikrostacji, która dzięki wielu staraniom i społecznemu zaangażowaniu działaczy tego klubu rozwija się prężnie do dziś. Podczas swojej 32 letniej (35-letniej, przyp. MR) działalności "Aesculap" dążył usilnie do uzyskania komfortowych warunków kształcenia swoich wychowanków. Po latach okazało się, że ta klubowa góra stała się znana w całej Polsce. Jest popularnym miejscem wypoczynku dla wielu rodzin, spędzających tu swoje urlopy, a przyjeżdżających zarówno z tak odległych miejscowości, jak Warszawa czy Szczecin, jak i z pobliskiej Jeleniej Góry. Właśnie ta bliskość ośrodka miejskiego z jego szeroką infrestrukturą, jest największym atutem Łysej Góry.

* * *

PC World Komputer Online: Zima zbliża się wielkimi krokami. Chciałbym polecić więc, internetowy serwis Szkoły Narciarskiej i Sudeckiego Klubu Sportowego Aesculap.

Na łamach serwisu znajdziemy informacje na temat powstania i historii klubu oraz idei wybudowania 'Mikrostacji Sportów Zimowych Łysa Góra' w Dziwiszowie, gdzie stworzono znakomite warunki do aktywnego, zimowego wypoczynku. Na stronie znajdziemy również aktualności związane z narciarstwem oraz komunikaty narciarskie 'mikrostacji'. Nie zabrakło tu również bogatej galerii zdjęć dokumentującej działalność klubu oraz działu poświęconego dokonaniom sportowym członków klubu.

Komputer Świat: Dla wszystkich miłośników gorskich eskapad. Przydatne informacje, świetne fotogalerie, przejrzysty układ strony.



* * *

Pochwała "Łysej Góry" : "Łysą Górę" w Dziwiszowie pod Jelenią Górą dla narciarstwa odkrył niespożyty krzewiciel tego sportu i rekreacji Stanisław Rażniewski - absolwent pierwszego rocznika Naszej Uczelni z 1949 roku. Przed 30-tu laty powstała w tym rejonie Szkoła Narciarska i Sudecki Klub Sportowy Aesculap szkolący dzieci i młodzież nie tylko z rodzin lekarskich. Szukając dogodnego miejsca na szkolenia zwrócono uwagę na wzgórza leżące na północ od Jeleniej Góry, na trasie w kierunku Świerzawy, Złotoryi - Legnicy.
Wybór był strzałem w dziesiątkę. Zagospodarowano obszerny, o północnym nachyleniu stok Łysej Góry wznoszącej się 700 m nad poziomem morza, skąd rozciągają się wspaniałe widoki na panoramę Karkonoszy - od Śnieżki po Szrenicę. Znane ośrodki karkonoskie jak Karpacz czy Szklarska Poręba w sezonie zimowym są mocno zatłoczone i nieco odstraszają koniecznością czekania w długich kolejkach, a do tego dochodzą dosyć wysokie opłaty za abonamenty narciarskie, nie wspominając już o braku parkingów, nie odśnieżonych jezdniach i wielu innych niedogodnościach, których wielu z nas doświadczyło na własnej skórze. Swoistą przeciwwagą jest ośrodek sportów zimowych na Łysej Górze.

Zaletą jego jest po pierwsze dojazd - bez większych problemów można niemal zawsze suchą szosą dojechać od strony Jeleniej Góry czy też Legnicy. Po drugie obszerny, zawsze dobrze odśnieżony i bezpieczny parking dla samochodów osobowych i autokarów. Już na parkingu można przypiąć narty i zjechać do wyciągów. Po trzecie i najważniejsze, warunki do jazdy. Są cztery wyciągi, dwa 900 metrowe - orczykowy i talerzykowy, trzeci talerzykowy o długości 700 m, a do tego 300 metrowy talerzyk dla dzieci początkujących oraz 100 metrowy dla najmłodszych. Jest więc gdzie pojeździć zarówno dla dorosłych zaawansowanych i początkujących, jak i dla dzieciaków.

Do dyspozycji są trzy ponad kilometrowe trasy, znakomicie przygotowane przez ratrak pracujacy na okrągło. Trasy są zabezpieczone kolorowymi siatkami, a słupy obłożone matami ochronnymi. Przepustowość wyciagow jest na tyle duża, że w dni robocze ( od poniedziałku do piątku ) praktycznie jeździ się na "okrągło". W weekendy ośrodek cieszy się bardzo dużą popularnością i wówczas można trochę odpocząć w sprawnie przesuwających się kolejkach. Jeździć można od 9-tej rano do 22-giej wieczorem, dzięki oświetleniu stoków. Wieczorna jazda mimo, że nieco droższa ma swój niepowtarzalny uroka i klimat. Obsługa wyciagów jest w pełni profesjonalna-sprawna, uprzejma, elegancko prezentująca się w gustownych ocieplaczach. W razie potrzeby ( oby takiej nie było ) można uzyskać fachową pomoc medyczną, a także skorzystać za niezbyt duże pieniądze z porad instruktorów.

Okazuje się, że nie tylko Niemiec, Austriak czy Francuz ale także i Polak potrafi dobrze zorganizować i mądrze oraz sprawnie pokierować ośrodkiem narciarskim. W dużej mierze jest to zasługą Pani Prezes Teresy Rażniewskiej, twardą ręką zarzadzającej całym kompleksem. Obrazu ośrodka sprzyjającego narciarzom i wszystkim chętnym do spędzania czasu na świeżym powietrzu w pięknej okolicy, dopełniają godne polecenia punkty gastronomiczne, a także ski-servis z wypożyczalnią sprzętu narciarskiego - profesjonalnym warsztatem - naprawy, ostrzenie, smarowanie nart itd. Na podkreślenie zasługuje także stan toalet, co niestety w naszej rzeczywistości nie zawsze jest na poziomie. Biorąc to wszystko pod uwagę warto zachęcać do odwiedzenia ośrodka na Łysej Górze, zarówno miłośników narciarstwa zjazdowego jak i biegowego, gdyż oprócz tras zjazdowych przygotowywane są także trasy dla biegaczy i amatorow wędrówek po wzgórzach i dolinach. To wszystko przy całkiem umiarkowanych cenach, na kieszeń ucznia czy emeryta.

Zapraszamy na Łysą Górę. Nie pożałujecie! Zobaczycie tam swoisty ( tym razem na deskach ) "Sabat czarownic". Te bajecznie kolorowe sylwetki dziewcząt zwinnie poruszajęce się na stoku. Ech! Jak im w rytmie slalomowych skrętów faluję bioderka. A gdy wysiądzie wam kondycja, wsparci na kijkach z prawdziwa przyjemnością będziecie podziwiać ich wdzięczne ewolucje.

Sam tam nie raz byłem, zdrowo pojeździłem, a co widziałem i przeżyłem opisałem. Dodam jeszcze, że w samym Dziwiszowie skorzystać można z noclegów w gospodarstwach agroturystycznych. Trafiliśmy na bardzo elegancko przygotowane kwatery, ze swobodnym użytkowaniem w pełni wyposażonej kuchni, z gazem, goracą wodą w łazience - no po prostu "Europa". I to za niezbyt wygórowaną cenę- po 25 zlotych od osoby za dobę.

Wprawdzie informacja niniejsza jest trochę "musztardą po obiedzie", w tym sezonie narciarskim, ale być może zwolennicy pieszych wędrówek, wycieczek rowerowych i w ogóle miłośnicy spędzania czasu na łonie natury dadzą się skusić na odwiedzenie tych pięknych terenów wiosną, latem czy złotą jesienią. Ponadto następna zima przed nami - no i oczywiście wiele następnych.

Ryszard Jezierski

[Biuletyn Absolwenta nr 22, Stowarzyszenie Absolwentów. Akademii Wychowania Fizycznego we Wrocławiu - artykuł poniższy ukazał się również w "Życiu Akademickim", AWF Wrocław, NR 95, MARZEC 2003]


Więcej >>>



Copyright © Michał Rażniewski
Wszelkie prawa zastrzeżone

Pogoda
TV Aesculap
Wiadomości


Działy
 
 

Menu główne

 
Strona główna
Działalność
Łysa Góra
Klub - info
Kontakt
Historia
Galeria
Lato
Sport
Artykuły
Jelenia Góra
TV Aesculap
Autor witryny
T. S. Rażniewscy
Linki
 

Łysa Góra

 
Dekalog narciarza
Trasy i wyciągi
Ceny biletów
Nauka jazdy
Pogoda
Lato
Dojazd
Jazda konna
Bar Łysa Góra
Baza hotelowa
Napisano o nas
Trasy rowerowe
Łysogórki MTB
 

Nasi Partnerzy

 
SITN


Bezpieczny stok
PSNIT
Gmina Jeżów Sudecki
UM Jelenia Góra