Stanisław Rażniewski

Jelenia Góra, dnia 17 czerwca 2008 r.

Upłynęło tyle lat od czasu pierwszych lekcji narciarstwa czy tenisa, których mi udzielał. Szczegóły zacierają się w pamięci... Narciarstwo i tenis to pasje Stanisława Rażniewskiego. Tego trzyma się całe życie. Kocha sport i działa na rzecz wychowania dzieci i młodzieży. Jednocześnie potrafi pogodzić pracę zawodową z rodzinnymi obowiązkami. Przekonuje do narciarstwa swoją żonę Teresę. I od samego początku wspólnie wychowują swoich synów na narciarzy. Michał i Tomasz są instruktorami. Współdziałają na tym polu do dnia dzisiejszego, uzupełniając się wzajemnie, dzieląc obowiązkami w prowadzeniu Szkoły Narciarskiej Aesculap (Tomek wspiera rodzinę duchowo z dalekiej Kanady - teraz dzięki Internetowi kontakt jest niezwykle łatwy).

Odkąd sięgam pamięcią, słyszę o tacie słowa wypowiadane z szacunkiem, zawsze z domieszką podziwu, a jednocześnie okraszone szczerym uśmiechem, nieraz dobrą anegdotą. Ludzie znają go od najlepszej strony - pogodnego nauczyciela, oddanego całym sercem swoim dzieciom, zawodnikom. Nauczyciela z powołania. Pasjonata, dla którego nie ma rzeczy niemożliwych. Oto fakt wybudowania stacji narciarskiej na Łysej Górze przy Szkole Narciarskiej... Kiedy sprawa ruszała, kręcono głowami z niedowierzaniem. Niektórzy się drwiąco uśmiechali... A jednak... Teraz jeździmy na nartach w Górach Kaczawskich... Zanim do tego dochodzi, tata wyjeżdża na zawody, zabiega o sprzęt dla reprezentantów klubów, w których pracuje ("Stal Cieplice" liczy się w światku narciarstwa alpejskiego). Biega po urzędach, załatwia sprawy, prosi... pokonuje mury urzędniczej machiny, rzadko się gniewa na przeciwników.

Mawia często: "Róbmy swoje...". I rzeczywiście, z uporem godnym maniaka, cały czas wykonuje swoją mrówczą robotę. Prowadzi lekcje wf-u w szkole (Technikum Ekonomicznym), rozwija tenis jeleniogórski - doprowadza do okresu świetności korty tenisowe w Jeleniej Górze. Są znane w całym kraju w latach siedemdziesiątych z ogólnopolskich turniejów "Września Jeleniogórskiego" i mistrzostw Polski. Pamiętamy dobrze mecze na najwyższym szczeblu Wojciecha Fibaka i Macieja Dobrowolskiego; nieco wcześniej Wiesława Gąsiorka, Tadeusza Nowickiego, Mieczysława Rybarczyka i wielu innych gwiazd ówczesnego polskiego tenisa. Patrzyłem na to. Kibicowałem, podawałem piłki... dzięki tacie spędziłem na kortach całe dzieciństwo. Grałem i odbijałem piłki o "ścianę". A Stanisław Rażniewski działa, działa, działa... "-Panie Staszku, rakieta, naciąg poszedł... kredy zabrakło... -Panie magistrze, korty zalało, co robimy? Czekamy?". Jest zawsze w swoim żywiole. I radzi sobie z przeciwnościami losu.

Zimą narty... Klub przy "Fampie" w Cieplicach, pierwsza szkoła narciarska. Zaraz później Aesculap. Wieloletnia współpraca z PTTK... Uprawianie turystyki górskiej, krajoznawstwo zawsze idzie w parze z nauką podstaw jazdy na nartach i szkoleniem zawodniczym. Stanisław Rażniewski dba konsekwentnie, aby wychowankowie rozwijali się wszechstronnie. Ciężka, wieloletnia praca owocuje wyszkoleniem w Aesculapie zawodników, którzy po sukcesach w kategoriach młodzieżowych dokonują rzeczy, zdawałoby się, nierealnej w naszych warunkach. Zostają powołani do kadry przygotowań olimpijskich - na Salt Lake City 2002: Piotr Kaczmarek, Bartłomiej Wasileńczyk i Katarzyna Karasińska. Ta ostatnie do tej pory z powodzeniem reprezentuje Polskę w Pucharze Świata. No i instruktorzy... Stanisław Rażniewski wychodzi z założenia, że najlepiej, najuczciwiej jest wychować swoich, od podstaw. Kosztuje to wiele pracy i czasu (a zawsze istnieje obawa, że pracę tą bez skrupułów wykorzysta kto inny). Do tej pory udawało się... 100 % kadry szkoły to wychowankowie od dziecka. Największym sukcesem kadry (i idei jej wychowania zarazem) było wystąpienie 40-osobowego zespołu na kongresie IVSI w Zakopanem.

Przy zgłębianiu życiorysu taty (Staszka, jak nazywają go przyjaciele) nie sposób pominąć tego, co o nim pisano i opowiadano. Pozwolę sobie zacytować tutaj obszerny fragment artykułu Krzysztofa Blautha ze "Sportowca" (1966), w którym autor trafnie charakteryzuje postać. (cyt.) "Pionier - oto jest najwłaściwsze określenie mgra Rażniewskiego. Gdyż choć od pionierskich czasów odradzającego się w polskości Dolnego Śląska minęło już dwadzieścia lat, p. Stanisław pionierem pozostał. I pionierem tego wszystkiego, co nowe i trudne, co wywalczyć trzeba było niemałym nakładem sił i entuzjazmu - już zostanie. Jest jednym z pierwszych. Miał wówczas - latem 1945 r. gdy przybył tu do zrujnowanego Wrocławia z rodzinnego Zagłębia - zaledwie 22 lata. Wspólnie z takimi jak on entuzjastami przystąpił do zabezpieczania tego, co służyć miało w przyszłości jemu samemu i tysiącom jego kolegów i majatku wrocławskich wyższych uczelni. Spróbował medycyny, zrobił nawet pięć semestrów, ostatecznie jednak zdecydował się na dziedzinę, która stał się pasją jego życia - wychowanie fizyczne. Zrobił magisterium pracując zawodowo, w sporcie zaś specjalizując się w narciarstwie. I kiedy w 1954 r. działacze wrocławskich związków zawodowych postanowili szerzej ruszyć w karkonoskie narciarstwo, zwrócili się o pomoc w pierwszym rzędzie do mgr. Rażniewskiego. Nie odmówił. Zostawił niezłą posadę w wojewódzkim mieście, urządzone mieszkanie, asystenturę na uczelni i zagrzebał się w Cieplicach. Nawet nie w powiatowej Jeleniej Górze. Startował sam, w azetesiackich wrocławskich czasach, początkowo w biegach narciarskich, później w konkurencjach zjazdowych, już w barwach Stali Cieplice. Nie uzyskał błyskotliwych sukcesów na tym zawodniczym polu, zdobył jednak rzecz znacznie cenniejszą - serca jeleniogórskiej młodzieży. Jej poświęcił gros entuzjazmu i wysiłków, zarówno w pracy nauczycielskiej w szkole jak i na trenersko-klubowym polu. W zimie narty, w lecie tenis - oto jak wyglądał kalendarz sportowy mgr. Rażniewskiego. Wbrew rozlicznym przeszkodom organizował więc w Sudetach imprezy narciarskie. Puchary Przesieki, Puchary Karkonoszy, wiosenne zawody w Kotle Smogorni. Nie zawsze wysiłki jego i jemu podobnych entuzjastów znajdowały odzew, dolnośląskie narciarstwo ciągle nie mogło wydostać się z zaścianka. Mgr. Rażniewski walczył, agitował, przekonywał, ale nie załamywał rąk. [...] P. Rażniewski nie zrezygnował też z zajęć instruktora gimnastyki leczniczej w cieplickim uzdrowisku i pracy na niwie narciarskiej w Międzyszkolnym Klubie Sportowym Podgórze Karkonoskie. Działa zarówno zawodowo jak i społecznie na różnych polach i w różnych środowiskach, z zapałem którego bynajmniej nie zgasiły ani lata, ani tzw. obiektywne trudności, ani jakże często spotykany brak zrozumienia. Kołacze do różnych bram, apeluje. No i MKS Podgórze pnie się w narciarstwie systematycznie w górę, zaś młodzi tenisiści z Jeleniej Góry awansują w wojewódzkiej sportowej hierarchii. (koniec cyt.).

I jeszcze przytoczę jedno. Andrzej Klamut we wstępie do anegdot wydrukowanych w Gazecie Robotniczej 1988 r., pt.: "Roztargniony Stasio" pisze: (cyt.) "Stanisław Rażniewski to jedna z najciekawszych postaci dolnośląskiego sportu - zapalony działacz, były zawodnik AZS Wrocław i Stali Cieplice, narciarz i tenisista, wychowawca młodzieży i trener. Obecnie kieruje w Jeleniej Górze klubem narciarskim "Aesculap". (koniec cyt.). Anegdoty - czytaj dalej. >>>

Odsyłam Szanownych Czytelników na stronę internetową "Droga na Łysą Górę", gdzie znajduje się autobiograficzny artykuł Staszka, pt. "Zawiłość losów i działań". Autor pisze tam sporo o sobie. Studiował w Akademii Wychowania Fizycznego we Wrocławiu. A w artykule zawiera refleksje dotyczące uczelni, wychowawców, idei i wartości pracy na rzecz kultury i sportu, oraz określa swoje miejsce w tamtych czasach.

Stanisław Rażniewski pogłębiał swą wiedzę, rozwijał swoje pasje. Wpadał w wir pracy społecznej, doświadczał prozy życia uczelnianego, startów w zawodach sportowych (AZS), jako student, urzędnik i wyczynowiec w jednej osobie. Można powiedzieć - człowiek orkiestra. Kiełkowały idee... Plany... Sposoby upowszechniania sportu; a w szczególności tenisa i narciarstwa, dyscypliny, którym poświęcał najwięcej czasu. Chciał, aby sporty te (niezwykle drogie, do dnia dzisiejszego, zresztą) były dostępne nawet najbiedniejszej młodzieży. Zawsze myślał o stworzeniu systemu opieki nad dziećmi, dającemu szerokie możliwości ich rozwoju i wychowania. Wymyślił hasło: "Wychowanie przez góry i dla gór". Jego marzenie spełniło się. Jakby na to nie patrzeć, przykład naszej Szkoły i Klubu jest na to żywym dowodem. Autor opisuje w skrócie długą drogę swojego dojrzewania do roli działacza sportowego. Drogę, która w gruncie rzeczy była początkiem, zalążkiem dzisiejszego Aesculapa. Oddaje klimat pionierskich czasów, między wierszami rysują się cechy charakteru, w treści spore fragmenty życiorysu Stanisława Rażniewskiego. Polecam gorąco tą lekturę.

Michał Rażniewski

Stanisław Rażniewski - o aktualnej sytuacji Aesculapa i Łysej Góry - film.

Więcej...

Anegdoty o Stanisławie Rażniewskim | Wspomienie o Stanisławie Rażniewskim - Marcin Maj | Wspomnienie o Stanisławie Rażniewskim - Mirosław Ludorowski



Copyright © Michał Rażniewski
Wszelkie prawa zastrzeżone

Pogoda
TV Aesculap
Wiadomości


Działy
 
 

Menu główne

 
Strona główna
Działalność
Łysa Góra
Klub - info
Kontakt
Historia
Galeria
Lato
Sport
Artykuły
Jelenia Góra
TV Aesculap
Autor witryny
T. S. Rażniewscy
Linki
 

Łysa Góra

 
Dekalog narciarza
Trasy i wyciągi
Ceny biletów
Nauka jazdy
Pogoda
Lato
Dojazd
Jazda konna
Bar Łysa Góra
Baza hotelowa
Napisano o nas
Trasy rowerowe
Łysogórki MTB
 

Nasi Partnerzy

 
SITN


Bezpieczny stok
PSNIT
Gmina Jeżów Sudecki
UM Jelenia Góra